|
|
US Airborne 120 mm |
|





 |
| Szanowna Wycieczko! |
| W ostatnie Święta
zostałem obdarowany zestawem Verlindena nr 1788 (101 St.Airborne
Easy Co. Thompson Gunner). Czyli figurka amerykańskiego
spadochroniarza z thompsonem w skali 120 mm. |
| No cóż, pierwsza próba z
taką skalą. Zobaczymy. Na początek kilka fotek poglądowych.
Pudełko (zdjęcie ze strony producenta) i widok części. |
|
|
Poodcinane co niepotrzebne i nawet co nieco
posklejane do kupy. Dorobiłem pasek do Thompsona. |
|
|
| Pomalowany podkładem, szary to farba podkładowa Model Mastera, beżowy
to Humbrol nr 63. |
|
|
|
Pomalowałem mu łeb. Najpierw oczy. Biały to Humbrol, a siatkówki
pomalowałem szarą (to się chyba nazywa szary-mewi) mieszaniną farb
olejnych. Najpierw próbowałem Humbrolami, ale wyszło tak, że musiałem
zamalować. Jak już byłem względni zadowolony z oczu to pomalowałem ich
okolice sieną paloną (olej artysytczny) i zamaskowałem maskolem talensa.
A potem na całą skórę po kolei: siena palona, na nią raw umber, na to
yellow ochre, a na wierzch biały. |
|
|
|
Cóż, pomalowałem resztę. Najpierw (zgodnie z sugestią sprzedawcy w
sklepie) kolorem Olive Drab. Wyszło źle. Nie o to mi chodziło, więc
zamalowałem rozjaśnionym Khaki. I tak miało być. W międzyczasie byłem u
Pora, który przetestował spadochroniarza pod kątem skoków z małej
wysokości. Efekt - złamana noga nad kostką - chyba zasłużył na Purpurowe
Serce. Spadochroniarze są twardzi - trochę szpachli i gość wraca do
służby. |
|
|
|
Pomalowałem wstępnie oporządzenie. Kolor spodobał mi się dopiero za
trzecim razem. Tym razem urwałem trzonek od łopatki. |
|
|
|
Buty i wszystko co ma być "skórzane" pomalowane olejną artystyczną burnt
sienna. |
|
|
|
Dalsze malowanie szczegółów. Przemalowane rękawiczki, pomalowane paski
od hełmu, szmaty na hełmie, drewno, podstawka. Do wykończenia Thompson,
kompas i do dorobienia opaska przeciwchemiczna. |
|
|
|
Okazało się, że paski hełmu wcale nie były skórzane, musiałem
przemalować. |
|
|
|
Tryśnięty lakierem bezbarwnym |
|
|
|
Wash zrobiony olejną artystyczną (chyba raw umber). Przetarcia
rozjaśnionym kolorem podstawowym. |
|
|
|
No! Pomalowałem jeszcze kilka szczegółów, nałożyłem matowy lakier,
pobrudziłem mu kolana i łokcie (początkowo farbą olejną, a potem
pigmentami MIGa), podmalowałem podstawkę (tempera wymieszana w wodą z
odrobiną płynu do mycia naczyń). W końcu też umocowałem go na podstawce
tak, że nie wygląda jakby się miał przewrócić. |
|
|
|
To była fajna zabawa. Zdecydowanie robienie figurek dołączy do moich
zamiłowań modelarskich. Nawet już mam następny
komplet. Tym razem moja niezawodna Monika obdarowała mnie zestawem
snajpera z obserwatorem z Airborne Miniatures. Skala tez 120mm. Myślę,
że korzystając z nabytego tu doświadczenia, figurki wyjdą lepiej niż ta.
Ale to już temat na oddzielną opowieść.
Thats all folks. |
|
|